Connect with us

Cześć, czego szukasz?

MOTO InsideMOTO Inside

Testy

Odebrałem dziś elektryczną Skodę Enyaq. Zaskoczyła mnie jedna rzecz

Po ostatnim teście Skody Octavii RS bardzo polubiłem te samochody. Jak na dzisiejsze realia są przyzwoite cenowo i wyglądają naprawdę dobrze. Teraz robię podejście do czeskich elektryków i już wiem, że jest to udany projekt. 

Już na pierwszy rzut oka widać, że Czesi się przyłożyli do stworzenia Enyaq’a. Piękna linia, ostre przetłoczenia i futurystyczne światła. To wszystko składa się na bardzo ładny wygląd. Dodatkowo auto jest w kolorze pomarańczowym Phoenix, który wygląda obłędnie. 

21 calowe koła dodają luksusowego, a jednocześnie sportowego charakteru. Nie będę ukrywał, że bardzo mi się ten samochód podoba. 

Zaskoczyła mnie jedna rzecz

Ostatnio testowałem elektrycznego Mercedesa EQA, którego nie wspominam za dobrze. To taki miejski SUV. Bardzo mi się nie podobało w nim zawieszenie. Na każdym zakręcie aut przechylało się na boki, a ja odczuwałem dyskomfort. 

Nie jestem fanem aut z miękkim zawieszeniem, więc tym bardziej EQA nie przypadł mi do gustu. Odbierając Enyaq’a obawiałem się podobnej rzeczy. 

Jednak już pierwszych zakrętach byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Pomimo wielkich rozmiarów (bo umówmy się, Enyaq nie należy do małych samochodów), nie czułem żadnych przechyłów. Więcej. Układ kierowniczy jest naprawdę precyzyjny, a Skoda bardzo dobrze radzi sobie z zakrętami, nawet przy wyższych prędkościach. 

W środku prawdziwa rewolucja

Enyaq na rynku jest już trochę czasu, jednak jego wnętrze nadal bardzo zaskakuje. Wykorzystanie naprawdę wysokiej jakości materiałów, które są miłe w dotyku jest zdecydowanie na plus. Dodatkowo nic nie skrzypi, więc wszystko jest ze sobą bardzo fajnie spasowane.

Jedyne zastrzeżenie mam do ekraniku umieszczonego za kierownicą, który jest naprawdę bardzo malutki. W centralnej części ekranu jest prawdziwy tablet, który bardzo sprawnie się obsługuje. 

Cena może powalić

I teraz przejdziemy do trochę mniej przyjemnej kwestii, a mianowicie cena. Za tak skonfigurowaną elektryczną Skodę, trzeba wyłożyć dokładnie 319 000 złotych. Bazowa wersja zaczyna się od 295 500 złotych, co i tak jest już dużo. 

Okej, dostajemy w zamian całkiem sporo, ale to jednak wciąż Skoda. Rynek jest jaki jest i auta elektryczne narazie nie zamierzają tanieć, chyba że spadnie na nie popyt, co jest bardzo możliwe.

Przez najbliższe dni będę testował ten samochód i potem podzielę się z wami wnioskami. 

Kliknij aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz inne wpisy

Bez kategorii

Škoda Fabia czwartej już generacji bardzo różni się od poprzednich. Nie wygląda już jak typowe auto dla kierowcy Ubera, choć pewnie tak skończy, ale...

Testy

Drzemiący pod maską Skody silnik 2.0 TSI o mocy 190 koni, nie zachęca do sportowej jazdy, ale w zupełności wystarczy do codziennego przemieszczania się...

Testy

Niespełna kilka tygodni temu światło dzienne ujrzał nowy Range Rover sport. Samochód kultowy, który jest marzeniem naprawdę wielu osób, samochód który łączy w sobie...

Testy

Zamiast wprowadzać kolejną generację jakiegoś modelu, producenci robią lifting obecnej. Zazwyczaj zmienia się niewiele, a taki zabieg ma na celu przyciągnięcie kolejnych klientów. Ostatnio...